Jesień to czas, gdy arboretum w Czarncy, położone niedaleko Włoszczowy, ukazuje się w pełnej krasie. Złociste liście, czerwone i brązowe odcienie oraz szelest opadających liści tworzą niepowtarzalny nastrój, który zachęca do spaceru i refleksji. To miejsce, gdzie przyroda spotyka się z historią, a każde drzewo ma swoją opowieść.
Historia i pasja Mariana Chudzińskiego
Arboretum powstało w latach 60. XX wieku na terenie dawnego parku związanego z rodem Czarnieckich. Z inicjatywy Mariana Chudzińskiego, leśnika związanego z Włoszczową, zaczęto gromadzić różnorodne gatunki drzew i krzewów, w tym rośliny z odległych zakątków świata. Chudziński osobiście poszukiwał sadzonek w różnych częściach Polski, przywoził je do Czarncy i dbał o ich rozwój. Jego celem było stworzenie miejsca, które nie tylko zachwyca bogactwem przyrodniczym, ale także służy edukacji i przypomina o historii ziemi związanej z hetmanem Stefanem Czarnieckim.
Jesienny urok i dziedzictwo
Dziś arboretum nadal zachwyca różnorodnością i przypomina, że wielkie rzeczy często zaczynają się od jednej osoby, jej pomysłu i wytrwałej pracy. Drzewa posadzone przed laty rosną, zmieniają się wraz z porami roku i pozostają częścią dziedzictwa, które warto pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom. Jesienią to miejsce nabiera szczególnego uroku – kolorowe korony drzew przypominają o upływie czasu, ale też o tym, co trwa mimo jego upływu: o pasji, trosce o przyrodę i śladach, jakie człowiek może pozostawić w otaczającym nas świecie.
Marian Chudziński pozostawił po sobie coś więcej niż arboretum – żywe dziedzictwo, które każdego roku odradza się w kolejnych liściach, pąkach i młodych drzewach. Odwiedzając Czarncę koło Włoszczowy, warto na chwilę przystanąć, wsłuchać się w jesienny szelest liści i pomyśleć o ludziach, dzięki którym możemy dziś cieszyć się takimi miejscami. Bo las i drzewa uczą nas czegoś ważnego – że to, co tworzymy z myślą o przyszłości, może przetrwać znacznie dłużej niż my sami.
„Jesień ma w sobie coś wyjątkowego. Złociste liście, ciepłe odcienie czerwieni i brązu, szelest pod stopami i spokój, który pozwala na chwilę zatrzymać się w codziennym biegu” – czytamy w poście Nadleśnictwa Włoszczowa.
Fot. Andrzej Kusa
Źródło: Nadleśnictwo Włoszczowa
Fot. facebook.com

